Koncert kosmicznych głosów

Dowiedziawszy się o planowanym na niedzielny wieczór 17 kwietnia br. spektaklu z toruńskim radioteleskopem i dźwiękami Kosmosu w roli głównej, miałem wielką ochotę wybrać się do Piwnic. Przerażała mnie tylko myśl o uciążliwości kilkugodzinnej podróży w jedną stronę i nocny powrót, a rano iść do pracy trzeba! W niedzielne, wczesne popołudnie, ot, tak trochę dla żartu zapytałem znajomego podzielającego moje astromuzyczne zainteresowania, czy nie ma ochoty na wypad do Obserwatorium Astronomicznego pod Toruniem na koncert prawdziwie kosmicznej muzyki? Reakcja była jak najbardziej pozytywna. Co więcej, wyjazdem zainteresowało się jeszcze parę osób. Drobnym problemem był tylko brak wejściówek, które rozdawano kilka dni wcześniej, ale w końcu od czego są przyjaciele? Jeden telefon do Torunia wystarczył, by upewnić się, że nie utkniemy pod zamkniętą bramą obserwatorium. Zaplanowany na godz. 17.00 wyjazd co prawda trochę się opóźnił, lecz bez przeszkód dotarliśmy na miejsce o godz. 21.00, o której miał rozpocząć się koncert.

Voices Of The Cosmos „Voices Of The Cosmos”

Już zbliżając się do Piwnic, zobaczyliśmy efektownie oświetlony 32-metrowy radioteleskop, a po wyjściu z samochodu usłyszeliśmy intrygujące dźwięki. W bramie obserwatorium wręczono nam mapkę z zaznaczonymi najistotniejszymi lokalizacjami oraz po jednym egzemplarzu płyty „Voices Of The Cosmos”. Im bliżej byliśmy miejsca zdarzenia, tym głośniej do naszych uszu wdzierały się niepokojące dźwięki z rozstawionych pod anteną radioteleskopu głośników. Trzaski, szumy, rytmiczne dudnienia, coś jakby strzępy rozmów kosmonautów… Nie wiadomo było, czy to już koncert czy jeszcze trwające próby dźwiękowe. Tym bardziej że jeden z wykonawców cały czas zawzięcie manipulował coś przy aparaturze, sprawiając wrażenie, jakby ją naprawiał lub regulował. Dopiero wkroczenie na scenę pomysłodawcy całego przedsięwzięcia, Sebastiana Soberskiego i jego zapowiedź oraz wstępna mowa dr. hab. Macieja Mikołajewskiego utwierdziły nas, że jednak się nie spóźniliśmy. Statyczne obrazy portretu Jana Heweliusza i rycin gwiazdozbiorów z jego atlasu nieba zastąpiły dynamiczne wizualizacje NASA. Dźwięki Kosmosu, w szczególności te zarejestrowane toruńskim radioteleskopem, w niezauważalny sposób przenikały się z elektroakustycznymi dźwiękami generowanymi przez muzyków: Rafała Iwańskiego z Torunia (X-NAVI:ET) i Wojciecha Ziębę z Grudziądza (ELECTRIC URANUS).

Na znajomych, jak i chyba na wszystkich zgromadzonych słuchaczach, największe wrażenie zrobiło to, gdy w połowie koncertu potężna, kilkusettonowa antena skierowała się w stronę jasnego pulsara PSR 0329+54 i po chwili wszyscy usłyszeliśmy miarowe impulsy kosmicznego zegara. Dla mnie była to podwójnie miła chwila, gdyż analiza sygnałów właśnie tego pulsara była tematem mojej pracy magisterskiej, pisanej ćwierć wieku temu właśnie tu, w Piwnicach. Szkoda tylko, że prowadzący koncert nie dał dłuższej chwili spokoju do kontemplacji rytmicznego bicia kosmicznego „tętna”…

Po wysłuchaniu odgłosów jeszcze paru innych pulsarów wkomponowanych w prezentowane ze sceny utwory, odwiedzeniu kwazarów i czarnych dziur, zaliczyliśmy odwiedziny na Marsie, widok naszej cudownej błękitnej planety z orbity i szybką historię ewolucji życia na niej.

Można przyznać rację organizatorom, że ten często niepokojący i mroczny dźwiękowo spektakl może uzmysłowić nam, iż wbrew pięknym, barwnym obrazom Kosmosu, jakie dostarczają nam teleskopy i misje kosmiczne, to wcale nie jest przyjazne miejsce dla człowieka i życia w ogólności. Muszę się jednak przyznać, iż czy to za sprawą innego odbioru tych dźwięków w słuchawkach, czy z racji ludzkiej natury i talentu artystów, coraz bardziej podoba mi się ten muzyczny materiał. Co rusz odkrywam w nim nowe smaczki, a jego słuchanie sprawia mi coraz większą przyjemność, czego i Państwu życzę.

(Źródło: „Urania — PA” nr 3/2011)