Czy zrozumiemy wiadomości od hipotetycznych Obcych cywilizacji?

Wiele osób czeka z niecierpliwością i nadzieją na odkrycie innych inteligentnych istot we Wszechświecie. Jeśli istoty te faktycznie będą próbowały się z nami komunikować, jak duże jest prawdopodobieństwo, że prawidłowo rozkodujemy i zrozumiemy takie wiadomości? Popularyzator nauki William Herkewitz analizuje nasze szanse, przy okazji powołując się na Stanisława Lema.

W roku 2016 naukowcy “odkryli” kilka sygnałów początkowo podejrzewanych o pochodzenie od istot inteligentnych, ale detekcje te wkrótce uznano za błędne - generowały je bardziej naturalne zjawiska. Co jednak, gdyby któryś z ziemskich radioteleskopów lub teleskopów optycznych faktycznie natrafił na coś, co mogło być wysłane w Kosmos tylko przez zaawansowane, obce cywilizacje? To może się zdarzyć w każdej chwili.

Przede wszystkim większość naukowców podeszłaby do odkrycia sceptycznie. Próbowano by w pierwszej kolejności szukać innych, prostszych wyjaśnień. Koniecznie byłoby też potwierdzenie detekcji przez inne obserwatoria i w innym czasie - pozaziemski sygnał musiałby być więc powtarzalny i wystarczająco regularny. Ostatecznie, po wykluczeniu wszelkich wątpliwości, wiadomość przedostała by się prawdopodobnie do mediów i obiegła cały świat.

Co jednak byłoby dalej? Zgodnie z logiką, której wyznawcą był pisarz Stanisław Lem, po wielu miesiącach frustracji, nadziei i rozgłosu - absolutnie nic. Według niego wiele wskazuje na to, że nasz gatunek może nie być w stanie nie tylko zrozumieć, ale i poprawnie rozkodować takiego pozaziemskiego przekazu. W swej powieści Głos Pana z roku 1968 pisarz ukazuje spektakularną porażkę zakrojonych na szeroką skalę prób odszyfrowania komunikatu z gwiazd. Książka zahacza o takie dziedziny jak filozofia, lingwistyka, matematyka i teoria informacji, jednak jej ostateczna konkluzja jest prosta: pełna, niosąca konkretne treści komunikacja z Kosmitami jest niemal zawsze skazana na niepowodzenie. Według Lema istnieją dwie ważne przeszkody w takiej komunikacji. Jedna z nich wiąże się z luką (niekompatybilnością) językową, a druga - z różnicami w poziomie inteligencji próbujących porozumieć się istot.

Można oczywiście założyć, że ludzkość charakteryzuje się dość wysoką (nawet jak na kosmiczne standardy) inteligencją Lem uważa, że mimo to nawet dobrze opracowany przekaz może być dla niej niemożliwy do odczytania. Powody? Niemal na pewno nie będziemy dzielić z obcymi żadnych punktów odniesienia związanych z językiem, jakim posługiwać się będą obie strony. Tu na Ziemi wszyscy ludzie - nawet pochodzący z bardzo różnych miejsc i kultur - mają wspólne punkty rozumowania odnoszące się m. in. do naszej biologii i kultury. Żyjemy, umieramy, odżywiamy się, rozmnażamy, chorujemy, i tak dalej. Podlegamy też ciążeniu powszechnemu, podobnie odczuwamy upływ czasu - na przykład jako dni i noce. Łączy nas po prostu bardzo wiele.

Obcy mogą natomiast być jednopłciowi, pod koniec swego życia ulegać podziałowi na dwa osobniki, nie rozróżniać dnia i nocy, albo żyć na planecie z dwoma Słońcami. Zdaniem Lema wszystkie takie pojęcia wymagają właściwego objaśnienia w ramach języka. Ale objaśniać je może tylko sam język, który w ten sposób będzie jednak zyskiwać jeszcze większe ilości niezrozumiałych dla innych kosmicznych ras pojęć. Język, który ma być zrozumiały, wymaga więc jasnych i licznych punktów odniesienia, a tak długo jak obce formy życia nie będą do nas bardzo podobne, punktów tych będzie za mało. W rezultacie przekaz w nim napisany okaże się dla drugiej strony po prostu pozbawiony sensu.

To nie wszystko - komunikacja z innymi cywilizacjami może przebiegać na bardzo różne sposoby. Lem przytacza kilka przykładów. Wiadomość może oczywiście być napisana w taki sposób, w jaki mniej więcej rozmawiamy na Ziemi - jako “język deklaratywno-transakcyjny”, z konkretnymi jednostkami przekazu - słowami oznaczającymi przedmioty lub pojęcia. Gdyby tak się okazało, mielibyśmy przynajmniej jakiś punkt wyjścia dla prób przekładu. Ale komunikacja może być równie dobrze być jakimś "systemem modulowania" sygnałów, takim jak telewizja lub radio. Wówczas otrzymywana przez nas wiadomość byłaby nie tyle komunikatem, co sygnałem kodującym właściwą treść przekazu. Możliwości trzecia jest jeszcze dziwniejsza - Lem sugeruje, że kosmiczny przekaz może być przepisem, instrukcją umożliwiającą produkcję na przykład jakiegoś obiektu, być może zapisaną w języku “oderwanym od wszelkiej kultury”, a więc odnoszącym się tylko do uniwersalnych stałych fizycznych i matematycznych abstraktów. Od lat naukowcy zakładają, że to właśnie matematyka może być powszechnym i uniwersalnym językiem Wszechświata, który daje jedyne pewne punkty odniesienia dla różnych cywilizacji w Kosmosie. Na tym pomyśle oparta jest fabuła znanej powieści Carla Sagana "Kontakt".

Ale Lem ma wątpliwości i tutaj: na tej samej zasadzie język oparty na samej matematyce nie może przekazać nam nic ciekawego o świecie, bo z natury jest zbyt “czysty”, czyli oderwany od materialnej rzeczywistości.  Powołuje się tu na przykład: wyobraźmy sobie, że Obcy przesyłają nam rysunek sześciokąta. Dla jednych ludzi będzie on oznaczał budowlę, dla innych - komórkę plastra miodu, a dla jeszcze innych - jakąś cząsteczkę, przy czym możliwych interpretacji jest zawsze nieskończenie wiele. Nie da się więc przejść od matematyki do świata fizycznych konkretów - nie bez dodania do niej pojęć pochodzących z jakiegoś języka nie-matematycznego...
        
Co jednak, gdybyśmy mimo wszystko mogli przejść do porządku dziennego nad kosmiczna luką językową? Wiadomość jest wtedy zrozumiałym dla naszych specjalistów od języka kodem binarnym z jasnym słownictwem i gramatyką, ale mimo to wciąż możemy być za mało rozumni, by ją odczytać. Inteligencja Obcych może być nie tyle wyższa, co kompletnie różna od naszej, więc ich próby komunikowania się z nami mogłyby skończyć się tak, jak nasze próby przekazania inteligentnej wiadomości kolonii ziemskich mrówek. Chodzi tu o brak odpowiednich zdolności poznawczych - zarówno dla pojedynczych mrówek, jak i kolonii jako całości. W pewnym sensie komunikacja ze zwierzętami jest dla nas oczywiście możliwa - kot czy pies może przyswajać sobie pojedyncze słowa i wyrażenia. Jednak taka komunikacja ma swoje granice - zwierzę, nawet udomowiony ssak, nie pojmie naszej wypowiedzi opisującej, przykładowo, działanie jakiegoś urządzenia. A my jako ludzkość mogliśmy po prostu nie wyewoluować jeszcze w wystarczającym stopniu, by zrozumieć to, o czym będą do nas mówić inne, ewolucyjnie starsze gatunki.

Nawet jeśli przepaść intelektualna między cywilizacjami będzie niewielka, komunikacja może być nadal bardzo trudna. Lem przywołuje tu znowu następującą analogię: na Ziemi, nie bylibyśmy nawet w stanie przekazać współczesnej wiedzy naukowej ludziom żyjącym około pięć tysięcy lat temu w starożytnym Egipcie. Nie chodzi tu o sam zmieniający się na przestrzeni wieków język, ale i zwykły brak ważnych, używanych dziś i nie stosowanych wówczas idei i pojęć.

Długo wyczekiwana, będąca tematem mnóstwa książek i filmów komunikacja z innymi formamy życia we Wszechświecie może więc być bardzo trudna - co nie znaczy jednak, że nie warto próbować. Ostatecznie nie mamy jeszcze żadnego przykładu takiej wiadomości - siłą rzeczy więc wszystkie nasze domysły są jak na razie czystymi spekulacjami i trudno je uznać za naukowe.


Czytaj więcej:



Źródło: William Herkewitz, astronomy.com

Zdjęcie: słynny sygnał radiowy “Wow!” i położenie na niebie jego prawdopodobnego źródła.  Źródło: Ohio State University Radio Observatory/North