Z hawajskich wulkanów na Marsa

Ekipa BASALT na jednym z hawajskich wulkanów

Wulkaniczne skały na Hawajach odegrały rolę poligonu doświadczalnego przed przyszłą misją załogową na Marsa. W ramach programu BASALT naukowcy symulowali niektóre z marsjańskich warunków.

Aktywność wulkaniczna na Hawajach przypominać może aktywność geologiczną wczesnego Marsa. Z tego względu NASA, wraz z innymi instytucjami, prowadzi wśród tamtejszych krajobrazów program BASALT - Biologic Analog Science Associated with Lava Terrains. Najnowszy etap programu trwał przez trzy tygodnie listopada i był rozwinięciem badań przeprowadzonych w zeszłym roku.

Nazwa programu, BASALT, nie jest przypadkowa. Głównym celem badawczym jest analiza wulkanicznych skał bazaltowych pod kątem ich przydatności do rozwoju prostych form życia. Szczególny nacisk kładziony jest na zbadanie czynników, które pozwalają na funkcjonowanie i kwitnięcie bakterii na bazaltowym podłożu. Wnioski wyciągnięte z tych badań mogą przysłużyć się do bardziej optymalnego wyboru miejsc na Marsie, pod kątem poszukiwania śladów życia w tamtejszych skałach wulkanicznych.

Z powodu złożoności przeprowadzanych badań, zaangażowano w nich naukowców m.in. z zakresu biologii, geologii, geofizyki, którzy współpracują z szerszym, kilkudziesięcioosobowym zespołem inżynierów, programistów, specjalistów od komunikacji i przedstawicielami innych kluczowych specjalności. Oprócz ośrodków NASA, wśród których są Centrum Badawcze Amesa, Centrum Lotów Kosmicznych Johnsona w Houston, Kennedy'ego na Florydzie, Goddarda w Maryland oraz Marshalla w Alabamie oraz Jet Propulsion Lab, w badaniach biorą udział również przedstawiciele następujących uniwersytetów: Hawajskiego, Cornella, Purdue, McMaster, York, Edynburskiego, stanowych w Arizonie i Idaho oraz instytutów badawczych i organizacji: MIT, BEAR, PISCES, KBRwyle.

Badania przeprowadzono symulując niektóre marsjańskie warunki. Jedną z uciążliwości dla przyszłych misji badawczych będzie opóźnienie w sygnale docierającym z centrum operacyjnego na Ziemi. W zależności od wzajemnego położenia planet może wynosić od 4 do nawet 22 minut. Podczas pracy naukowców uwzględniono ten czynnik jak również ograniczenia w ewentualnym przesyłaniu danych. Przetestowano również nowe narzędzia, w tym 360-kątną kamerę, która może wykonywać wysokiej rozdzielczości zdjęcia. Może być umieszczona na łaziku, który będzie do dyspozycji przyszłych astronautów. 

Badania, które przeprowadzono w listopadzie na Hawajach nie są wyjątkowe pod względem badanego podłoża. W ramach projektu BASALT, naukowcy pracowali w ubiegłym roku na wulkanicznych skałach w Idaho. Podobne projekty, o rożnym stopniu skomplikowania, wykonuje się w innych miejscach na świecie. Wnioski z nich wyciągnięte, wraz z doświadczeniami związanymi z programami symulującymi marsjańskie habitaty, przybliżają nas do załogowej misji na Czerwoną Planetę. 

Więcej informacji:

 

Źródło: NASA

Na zdjęciu: Ekipa naukowców na hawajskim wulkanie Kilauea. Źródło: NASA