KIC 8462852: czyżby rozpadająca się planeta?

Jeszcze w roku 2015 naukowcy zauważyli niezwykłą gwiazdę, której krzywa zmian blasku była niepodobna do niczego co obserwowano wcześniej - i nie dawała się w żaden sposób wytłumaczyć przy pomocy znanych teorii. Z czasem zasugerowano nawet, że duże spadki jasności KIC 8462852 są efektem istnienia… okrążającej ją, ogromnej sztucznej struktury zbudowanej przez obcych. Najnowsze badania pokazują z kolei, że wytłumaczenie może być nieco prostsze: być może obserwujemy rozpadającą się planetę.

Większość planet okrąża swe gwiazdy w “bezpiecznej” odległości, ale niektóre z nich zbliżają się do nich dużo bardziej. Jeśli jakaś hipotetyczna planeta orbitowałaby wokół swej macierzystej gwiazdy jeszcze bliżej niż najbliższy Słońcu w naszym Układzie Słonecznym Merkury, doświadczyłaby z pewnością ogromnego gorąca. Jej atmosfera zaczęłaby odparowywać. Gdyby glob ten był bardzo mały, mógłby ostatecznie całkiem ją utracić, a po pewnym czasie sam wyparowałby.

Naukowcy znają już przypadki rozległych atmosfer, które zdają się ciągnąć w przestrzeni za planetami niczym warkocz kometarny. Jest mało prawdopodobne, by wyglądały one tak od początku swego istnienia. Gazowe atmosfery powinny raczej zostać utracone wkrótce po tym, gdy dana planeta bardzo zbliżyła się do gwiazdy. Być może więc roztopiona pod wpływem ekstremalnie wysokiej temperatury i odparowana już po części powierzchnia rozpadającej się planety na nowo zasiliła swoją atmosferę gazem? W zależności od tego, jak wielka część początkowej planety w ten sposób wyparowała, możemy mieć do czynienia albo z pozostałością po wielkim gazowym olbrzymie, albo w niewielkim tylko stopniu naruszonej powierzchni małej planety skalistej.

Z symulacji komputerowych Jake’a Hansona z Uniwersytetu w Arizonie wynika jednak coś jeszcze ciekawszego. Okazuje się, że takie parowanie roztapianej powierzchni planety i tworzenie się jej nowej atmosfery nie powinno zachodzić stopniowo, a raczej nagle i skokowo, w sposób masowy, po czym proces ten powtarza się znów dopiero po dłuższym czasie.

Co z tego wynika? Jeśli autor tych badań ma rację, być może będziemy mogli wykrywać także planety zbyt małe do dostrzeżenia dla obecnych teleskopów. Cztery ze znanych dziś “parujących” globów to planety bardzo niewielkie, o rozmiarach pomiędzy Księżycem i Ziemią. Ich masywne, podobne do warkoczy komet, rozciągłe atmosfery sugerują jednak, że utrata masy jest w ich przypadku bliska masy Ziemi i zachodzi co kilka miliardów lat.

Nagłe odparowywanie atmosfery może też teoretycznie wyjaśnić zagadkowe spadki jasności krzywej zmian blasku KIC 8462852. Choć próbowano je tłumaczyć na wiele sposób, w tym sugerując istnienie chmury komet czy nawet skonstruowanej przez hipotetycznych Obcych Sfery Dysona, zagadka tej gwiazdy pozostaje do dziś nierozwiązana. Być może więc za dziwne spadki jej blasku odpowiada po prostu powstanie i masowe wyrzucenie "nowej" atmosfery okrążającej ją i niszczonej w ten sposób planety? Póki co jest to jednak dość nieprecyzyjne wyjaśnienie, które zdaniem naukowców wymagałoby obecności ogromnego “warkocza” atmosferycznego, który przesłaniałby dużą część tarczy gwiazdy, do wyjaśnienia jej obserwowanych spadków jasności. Możliwość ta jednak istnieje i będzie zapewne przedmiotem dokładniejszych badań.


Czytaj więcej:



Źródło: astronomy.com

Zdjęcie: artystyczna wizja wyglądu nieco większej od Merkurego planety ulegającej rozpadowi wkrótce po tym, jak ciepło macierzystej gwiazdy roztapia jej powierzchnię.
Źródło: NASA/JPL-Caltech