Nadlatuje "kometa stulecia"! - krzyczą medialne nagłówki. Pytanie brzmi: która, bo na kwietniowym niebie zjawią się aż dwie ; ) Zapowiada się najbardziej spektakularny miesiąc w całym 2026 roku - nie tylko za sprawą komet. Zapraszamy do lektury naszego kalendarza astronomicznego.
C/2026 A1 (MAPS) ma potencjał na spektakularny show, ale równie dobrze może... zniknąć w jednej chwili. Dlaczego? Bo to jedna z tzw. komet "muskających" Słońce. W peryhelium zbliżają się doń na odległość mniejszą niż dystans Ziemia-Księżyc, zaś ich aphelium wypada setki razy dalej niż odległość Ziemia-Słońce (j.a.). Oznacza to, że ich orbity są ekstremalnie spłaszczone, zaś ich geometria sugeruje wspólne pochodzenie. W 1888 roku niemiecki astronom Heinrich Kreutz opublikował artykuł, w którym wykazał, że komety "muskające" Słońce są pozostałością rozpadu gigantycznego prehistorycznego ciała o rozmiarach ponad 100 km. Odtąd nazywa się je grupą Kreutza. Większość tych kosmicznych okruchów nie przeżywa spotkania ze Słońcem po prostu wyparowując. Nieliczne potrafią jednak przetrwać. Ekstremalna bliskość Słońca pobudza je do świecenia wyjątkowo jasnym blaskiem. Historia zna wiele takich przykładów, a ostatnim znaczącym była C/2011 W3 (Lovejoy), zwana "Wielką Kometą Bożonarodzeniową roku 2011". W maksimum blasku osiągnęła -5 mag., czyli była jaśniejsza od Wenus! Czy C/2026 A1 (MAPS) okaże się "Wielką Kometą Wielkanocną 2026"?
Szanse są niewielkie, a jeśli tak, to na krótko i prawdopodobnie na własne oczy tego nie zobaczymy. C/2026 A1 (MAPS) została odkryta 13 stycznia br. za pomocą niespełna 30-cm teleskopu przez zespół francuskich astronomów: Maury'ego, Attarda, Parrotta i Signoreta (stąd nazwa - od pierwszych liter nazwisk odkrywców kierujących programem MAPS w obserwatorium na pustyni Atacama w Chile). Ich kometa jest najdalej od Słońca wykrytym obiektem z grupy Kreutza w historii. Sugerowałoby to, że jego jądro jest stosunkowo duże i aktywne (szacunkowa wielkość to nawet 400 m), co teoretycznie zwiększa szanse na przetrwanie "pocałunku" Słońca i spektakularny rozbłysk. Zwykle trwa to jednak tylko 3-4 doby, a właśnie wtedy obiekt ginie w blasku naszej gwiazdy centralnej, mijając ją z zawrotną prędkością ponad 500 km/s! Kiedy się już oddali na "bezpieczną" odległość, staje się celem jedynie dla lornetek i teleskopów. No to czym tu się zachwycać?
Po pierwsze: z pomocą przychodzą teleskopy kosmiczne, przede wszystkim SOHO. Pozaziemskie obserwatorium ma stale oko na Słońce, a kometa C/2026 A1 (MAPS) znajdzie się w polu jego widzenia (03-06 kwietnia; peryhelium 04.04.). Po drugie: jeżeli bohaterka naszej opowieści okaże się wystarczająco trwała, a może i większa od przewidywań, to ma szansę stworzyć piękny spektakl na dłużej. Z powodu bliskości Słońca oraz niezbyt korzystnego ułożenia względem horyzontu, najpewniej nie zobaczymy całej komety, ale jeśli rozwinie długi i jasny warkocz, to widok jak strzela on spod zachodniego widnokręgu na tle wieczornej zorzy będzie czymś od wielu lat niespotykanym. Z pomocą w identyfikacji obiektu przyjdzie Wenus, pięknie błyszcząca powyżej. Trzymajmy kciuki!
A co, jeśli zapowiadany na niebie spektakl skończy się klapą? Spokojnie! Leci już następna kometa ; ) Na miano "stulecia" się nie zapowiada, ale może okazać się ciekawszym celem dla obserwatorów. Nazywa się C/2025 R3 (PANSTARRS). Została odkryta 08 września ubiegłego roku przez zespół dwóch 1,8-m teleskopów ulokowanych na Hawajach w ramach programu wyszukiwania obiektów bliskich Ziemi pod nazwą Pan-STARRS (Panoramic Survey Telescope And Rapid Response System). To ten sam sprzęt, który w 2017 roku wykrył słynny 1I/ʻOumuamua - pierwszy międzygwiezdny obiekt przemierzający Układ Słoneczny. Do dziś trwają spekulacje, czym tak naprawdę jest tajemniczy gość z daleka...
C/2025 R3 (PANSTARRS) na pewno jest kometą i najprawdopodobniej pochodzi z Obłoku Oorta. Peryhelium osiągnie 19 kwietnia w odległości około 76 mln kilometrów od Słońca - bezpiecznej, by przetrwać, a zarazem na tyle blisko (dwa razy bliżej niż krąży Ziemia), by osiągnąć stosunkowo dużą jasność i rozwinąć okazały warkocz. W drugiej połowie kwietnia obiekt będzie wędrował między gwiazdami kwadratu Pegaza, co z pewnością ułatwi jego odnalezienie. Utrudni za to pora obserwacji, bo C/2025 R3 (PANSTARRS) ukazuje się na porannym niebie o mało "przytomnej" godzinie 04:30. Warto jednak zarwać nockę, bo kometa powinna osiągnąć jasność 2-3 mag., czyli dorównać hitowi jesieni 2025 roku: C/2025 A6 (Lemmon). Dodatkowo, blisko peryhelium kometa zostanie podświetlona promieniami Słońca (ang. forward scattering), co jeszcze zwiększy jej jasność wizualną. W warunkach dość kontrastowego świtu nautycznego może stać się dostrzegalna gołym okiem, a na zdjęciach ujawni się bez trudu. Po 20 kwietnia C/2025 R3 (PANSTARRS) zniknie jednak w blasku wschodzącego Słońca - prawdopodobnie już na zawsze, bowiem grawitacja naszej gwiazdy ma wystrzelić kometę poza Układ Słoneczny.
Co poza tym? Na kwietniowym niebie A.D. 2026 królują: Wenus i Księżyc - cel misji Artemis II, dzięki której ludzie po raz pierwszy od ponad pół wieku oglądać będą Srebrny Glob z bliska. A my 18 kwietnia ok. 20:30 poszukajmy cieniutkiego sierpa Księżyca (2%) w złączeniu (8°) z Wenus (-3.9ᵐ) nisko nad zachodnim horyzontem. Powyżej dostrzeżemy też Hiady i Plejady, między którymi najjaśniejsza z planet wędrować będzie pod koniec miesiąca. Następnego wieczora (19.04.) do Plejad dołączy młody Księżyc (7%) dopełniony światłem popielatym. Około 21:00 jego tarcza niemal muśnie gromadę w odległości 0.2° kątowego. Przygotujmy lornetki i aparaty, bo to będzie prawdziwy hit!
Srebrny Glob ma w planach jeszcze dwa spotkania warte uwagi: 22 kwietnia wieczorem księżycowy rogal (35%) oglądamy w złączeniu (3°) z Jowiszem (-2.0ᵐ) oraz Bliźniętami: Polluksem (1.1ᵐ) i Kastorem (1.9ᵐ). A nocą 25/26 kwietnia Księżyc (70%) znajdzie się bliziutko (0.8°) Regulusa (1.3ᵐ) ok. 02:30.
Wesołego Alleluja!
Piotr Majewski

