Niezwykłe zastosowanie satelitów NASA

W Amazońskim Lesie Deszczowym z pewnością nie brak zagrożeń, jednak okazuje, że najbardziej niebezpiecznymi z punktu widzenia człowieka zwierzętami są tam komary. To one przenoszą malarię, odpowiadając za setki zgonów rocznie. W Peru liczba zachorowań na tę chorobę ostatnimi czasy rośnie. Z pomocą przychodzą satelity NASA.

Powstrzymanie rozprzestrzeniania się malarii jest przy tym o tyle trudne, że nie da się w prosty sposób określić położenia miejsc z największą ilością zachorowań. A stąd już prosta droga do wybuchu epidemii. Jak rozwiązać ten problem? Naukowcy zaczęli wykorzystywać w tym celu sztuczne satelity NASA, które pozwalają na śledzenie danych związanych z czynnikami, które zazwyczaj poprzedzają nagły rozwój ognisk malarii.

Naukowcy ściśle współpracują w tym celu z rządem Peru. Ostatecznym celem jest tu wypracowanie takiego systemu użycia danych satelitarnych, który pomoże w prognozowaniu przyszłych ognisk epidemii już na poziomie każdego gospodarstwa domowego - na kilka miesięcy wcześniej. Ma to oczywiście zapobiec rozwojowi choroby.

Można na przykład śledzić rozwój populacji komarów. W Amazonii za większość przypadków malarii odpowiada ich jeden gatunek, Anopheles darlingi. Przenosi on chorobę z człowieka na człowieka poprzez krew, żywiąc się nią. Dlatego da się przewidzieć rozwój ognisk malarii na kilka miesięcy wcześniej poprzez wskazywanie tych, obszarów, w których miejsca lęgowe komarów dobrze pokrywają się z lokalizacjami najliczniej zamieszkanymi przez ludzi. W praktyce komary będą rozwijały się i rozmnażały wszędzie tam, gdzie jest bardzo ciepło i są spokojne, stojące wody - stawy, kałuże lub rozlewiska. Rejonów tych będą szukać satelity takie jak Landsat, Global Precipitation Measurement, oraz starsze meteorologiczne satelity NASA, Terra i Aqua. Mogą one zbierać informacje o zmieniających się poziomach opadów i temperaturach, a także wilgotności gleby i wegetacji roślinnej.

To jednak nie wszystko. W Peru malarię leczy się w placówkach rozproszonych po całym kraju, a najwięcej potrzebnych do tego zasobów wysyła się wtedy, gdy w ich pobliżu rozpoznaje się nowe ognisko choroby. Problemem jest wówczas jednak to, że szpital czy przychodnia nie zawsze znajduje się w pobliżu miejsca, w którym występuje nagły wzrost zapadalności na malarię. Wiele najbardziej narażonych na nią osób spędza kilka miesięcy w roku pracując daleko od domu, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację.

Z tego powodu naukowcy pracują także nad ulepszonym lokalizowaniem tych miejsc, stosując w tym celu prognozowanie oparte na modelach statystycznych. Chcą zastosować tzw. model regionalny, w którym uwzględniane się oszacowania liczby ludności dla danego okręgu i założenia dotyczące kierunków sezonowych migracji ludzi. Satelitarny system LDAS może przy tym nie tylko rozpoznawać miejsca lęgowe komarów, ale również przepływy ludności. Jak to możliwe? Satelity śledzą w tym celu przybieranie wód na rzekach. Rzeki służą mieszkańcom Peru do transportu m. in. drewna, więc tam, gdzie ich poziom będzie wyższy, zarobkowej migracji ludzi będzie więcej - bo wówczas łatwiej jest po nich żeglować. Ale wtedy też zwykle jest tam dużo komarów, bowiem wody wezbranych rzek wylewają się z koryt.

Obecnie w planach jest wykorzystywanie tych dwóch ważnych faktów i zarazem typów danych satelitarnych do tworzenia prognoz dwunastotygodniowych. Na podstawie ich wyników peruwiańskie Ministerstwo Zdrowia będzie realizować optymalny plan zapobiegania epidemiom.

 

Czytaj więcej:


Źródło: Samson Reiny/NASA's Earth Science News Team


Na zdjęciu: mapa sieci rzek w Amazonii. Opady atmosferyczne i inne warunki środowiskowe wpływają na wysokości poziomu ich wód, co przekłada się na ilość siedlisk lęgowych komarów rezydujących w pobliżu ich brzegów
Źródło: NASA