Rysują się plany amerykańskiego powrotu na Księżyc

Ciężko w to uwierzyć, ale ostatnia amerykańska misja z lądowaniem na Księżycu odbyła się w 1972 roku. Wtedy przeprowadzono ostatni załogowy wypad na Srebrny Glob, a ostatnim człowiekiem, który po nim stąpał był Eugene Cernan. Czy teraz przychodzą lepsze czasy dla badań Księżyca?

Wkrótce Amerykanie mogą tam wrócić. W grudniu 2017 roku Prezydent USA Donald Trump podpisał dyrektywę, mającą zwrócić wysiłki eksploracji ponownie w stronę Księżyca. Plany powrotu człowieka na Księżyc rysował program Constellation, anulowany przez Baracka Obamę w 2010 roku. NASA przygotowuje teraz plany pod nową strategię.

Już w ubiegłym roku pisaliśmy o projekcie księżycowej stacji DSG. Dziś coraz lepiej wiemy jak miałby wyglądać powrót człowieka na Księżyc. Zaczęłoby się od komercyjnych lądowników, te zastąpiłyby później próbniki NASA, a w drugiej połowie przyszłej dekady rozpoczęłaby się budowa międzynarodowej stacji w bliskości Księżyca. Byłoby to miejsce wypadowe do potencjalnych misji załogowych w dalszej przyszłości.

Bliska przeszłość i przyszłość


To że amerykański lądownik nie dotknął powierzchni Księżyca od 1972 roku nie oznacza, że nasz naturalny satelita nie był badany przez misje robotyczne. Tylko w ostatnim dziesięcioleciu w stronę Księżyca poleciał orbiter LRO, LCROSS rozbił się (specjalnie) w pobliżu południowego bieguna w poszukiwaniu wody, a satelity GRAIL wykonały dokładną mapę księżycowej grawitacji. W 2013 roku Księżyc orbitowała misja LADEE, która badała szczątkową atmosferę naturalnego satelity.

Teraz NASA chce zastosować strategię, która swoje pierwsze sukcesy odnosi na niskiej orbicie okołoziemskiej - szerokie partnerstwo komercyjne. Prywatne firmy sektora kosmicznego mają pomóc w ponownym dotarciu Amerykanów na Srebrny Glob.

Firmy takie jak Moon Express i Astrobotic rywalizowały w konkursie Google Lunar XPRIZE, którego celem było dotarcie ze swoim sprzętem na Księżyc. Termin w jakim trzeba było wykonać zadanie był wielokrotnie przesuwany, a w końcu cała rywalizacja odwołana. Powstały jednak technologie, które wg wielu osób związanych z sektorem kosmicznym powinny być wykorzystane.

Strategia małych kroków


Początkowo misje księżycowe prywatnych przedsiębiorstw byłyby krótkie i stosunkowo proste. Dałyby jednak naukowcom dużo cennych danych. Stosunkowo niewielkim kosztem można zbadać środowisko plazmowe wokół biegunów, nasłuchiwać trzęsień księżycowej ziemi, a ostatecznie podróżować łazikiem, badając pozostające wiecznie w cieniu zbocza kraterów.

Gdy powstanie wreszcie projektowana stacja księżycowa na orbicie, na powierzchnię satelity można będzie wysyłać zdalne misje z powrotem próbek do analizy. W dalszej perspektywie na Księżycu mógłby ponownie stanąć człowiek.

NASA musi się spieszyć


Księżyc jest wdzięcznym celem do testów swojej technologii dla wschodzących potęg. Jeszcze w tym roku w stronę naszego naturalnego satelity poleci indyjski łazik Chandrayaan 2, by badać południowy biegun Księżyca. Chiny chcą do końca tego roku wysłać pierwszy w historii łazik do niewidocznej strony Księżyca.

Czas pokaże czy amerykańskie plany zostaną zrealizowane. Pesymiści mogą przytaczać trwający ponad 6 lat program Constellation, który nie doczekał się nawet testowych lotów projektowanej rakiety Ares. Powodzenie zależeć będzie nie tylko od politycznych zawirowań w USA, ale też od tego jak udana okaże się konstrukcja SLS, od której zależy teraz przyszłość lotów załogowych poza bliskie otoczenie Ziemi.

Źródło: Nature

Więcej informacji:


Na zdjęciu: Dowódca misji Apollo 17 z amerykańską flagą na powierzchni Księżyca. Był to ostatni człowiek, który po nim stąpał w 1972 roku. Źródło: NASA