Przejdź do treści

Niebo w lutym 2026 - dziwne ruchy Merkurego

img

Ależ to była zorza! Nocą 19/20 stycznia br. zjawisko miało ogromny zasięg, a jego intensywność zachwyciła wielu świadków. Od zorzowego raportu rozpoczynamy więc kolejny odcinek naszego filmowego kalendarza astronomicznego, bo w lutym może być powtórka. Tymczasem na wieczorne niebo wkracza Merkury. Najlepiej widoczny jest w drugiej połowie miesiąca, a w urodziny Mikołaja Kopernika odgrywa prawdziwy show z udziałem Księżyca, Wenus i Saturna. Szykują się też bliskie spotkania Srebrnego Globu z jasnymi gwiazdami. Niech no tylko dopisze pogoda, będzie na co popatrzeć - zapraszamy! 

Styczniowa zorza polarna przeszła najśmielsze oczekiwania miłośników. Świetliste kolumny sięgały zenitu, widać je było także w południowej części nieba, zaś ich kolory stały się dostrzegalne gołym okiem nawet z rozświetlonych miast! Na posterunku byli też członkowie zaprzyjaźnionego z nami Pałucko-Pomorskiego Stowarzyszenia Astronomiczno-Ekologicznego z obserwatorium w Niedźwiadach, którzy wycelowali swe aparaty w niebo. Efekty są bajeczne! 

Spektakularny show zawdzięczaliśmy silnej erupcji na powierzchni Słońca, która wzbudziła podmuch wiatru słonecznego. Jego fala uderzeniowa popędziła w kierunku Ziemi z rekordową prędkością - jedną z największych, jakie zarejestrowano w historii obserwacji naszej gwiazdy. Geomagnetyczny sztorm dotarł do nas w zaledwie 25 godzin, podczas gdy większość potrzebuje na to 3-4 dni. Uderzając w ziemską magnetosferę z tak wielką energią, strumień naładowanych cząstek wzbudził potężne zorze polarne, widoczne także w Grecji, Hiszpanii i Włoszech, a nawet w Australii i Meksyku! W bieżącym cyklu aktywności Słońce nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa, więc bądźmy gotowi na kolejne zorze - być może już w lutym. 

Miesiąc startuje od bliziutkiego złączenia (0.3°) Księżyca (98%) z Regulusem (1.3ᵐ) rankiem 03 lutego. W blasku pełni trudno dostrzec najjaśniejszą gwiazdę Lwa, ale już przez lornetkę ujrzymy ją bez trudu. 11 lutego Srebrny Glob (34%) spotka się (1.5°) z Antaresem (1.0ᵐ) ze Skorpiona ok. 05:30. Tym razem zmierzający do nowiu Księżyc nie przyćmi zjawiska. 

Na wieczorne zaś niebo wkracza Merkury (0.0ᵐ). Okres najlepszej widoczności planety wypada od 10 do 28 lutego. Szukajmy jej nisko nad zachodnim horyzontem na tle zorzy gasnącego dnia ok. 17:30-18:00. Wygląda jak gwiazda, która... nie mruga, choć z powodu niedużej wysokości obiektu jego blask ulega fluktuacjom i jest przytłumiony naszą atmosferą. 

Merkury krąży nie tylko najbliżej naszej gwiazdy centralnej, ale i najszybciej ze wszystkich planet Układu Słonecznego. W peryhelium jego prędkość (prawie 60 km/s) jest dwukrotnie większa od prędkości orbitalnej Ziemi. Skomplikowany ruch obiegowy (dookoła Słońca) i obrotowy (wokół własnej osi) Merkurego skutkuje tym, że występują tam podwójne wschody i zachody. Gdybyśmy stanęli na powierzchni planety, zobaczylibyśmy jak Słońce wschodzi, potem wolniuteńko wznosi się nad horyzontem w czasie czterech ziemskich dni, następnie zatrzymuje się na niebie i cofa się w ciągu kolejnych ośmiu dni znikając za tym samym widnokręgiem, by po upływie kolejnych czterech ponownie wzejść na merkuriańskim niebie. Niesamowite... 

Tamtejszy rok trwa ok. 88 dni ziemskich. Nietrudno policzyć, że w ciągu naszego roku Merkury aż czterokrotnie zdąży okrążyć Słońce (nota bene: po najbardziej "jajowatej" orbicie ze wszystkich planet). Obserwacje Merkurego są utrudnione z powodu niewielkiej odległości kątowej od Słońca (maksymalnie 28°), przez co planeta zwykle ginie w jego blasku. Można ją dostrzec tylko nisko nad horyzontem, nie dłużej niż 1,5 godziny po zachodzie lub przed wschodem Słońca, teoretycznie w czterech okresach w ciągu roku, ale w praktyce tylko dwa są korzystne do obserwacji: jesień o poranku i wiosna wieczorem. 

Wprawdzie do wiosny nam jeszcze daleko, ale w tym roku to właśnie druga połowa lutego jest czasem, kiedy Merkurego najlepiej śledzić na wieczornym nieboskłonie. Przekonajmy się jak szybko planeta zmienia swoje położenie i z jaką dynamiką przebiega zmiana jej jasności obserwowanej: od -2.0ᵐ do + 5.5ᵐ - to najwięcej ze wszystkich planet. Optimum zachodzi, gdy Merkury osiąga fazę mniej więcej kwadry. Możemy ją ujrzeć jedynie przez duży teleskop, ale gołym okiem jesteśmy w stanie ocenić kiedy planeta osiąga optymalny blask. Tym razem okoliczności wyjątkowo sprzyjają. Otóż 18 lutego ok. 17:30 do Merkurego (-0.5ᵐ) dołącza cieniutki sierp Księżyca (1.5%) oraz Wenus (-3.9ᵐ), powracająca na wieczorny firmament. Cała trójka układa się jak po sznurku, ale by ujrzeć wszystkie obiekty, potrzebujemy odkrytego, płaskiego zachodniego horyzontu oraz czystego nieba. 19 lutego ten układ uzupełnia Saturn (1.1ᵐ), obok którego młody Księżyc (5%) ukazuje swe światło popielate. Poniżej widzimy Merkurego (-0.4ᵐ) i tuż nad widnokręgiem Wenus (-3.9ᵐ). Tego wieczora Merkury osiąga szczytową elongację, czyli kątowe oddalenie od Słońca (18°). Spójrzmy jeszcze raz na datę: 19 lutego to przecież urodziny Mikołaja Kopernika - tego, który ponoć nigdy nie widział Merkurego. Czy na pewno? Już kiedyś o tym opowiadaliśmy... 

Co poza Merkurym? 23 lutego po zmroku oglądamy Księżyc (42%) w trójkącie z Plejadami i Uranem (5.8ᵐ); planeta z łatwością widoczna jest przez lornetkę. Dwa wieczory później (25.02.) ok. 18:00 Srebrny Glob (64%) po pierwszej kwadrze jest w bliskim złączeniu (0.4°) z całkiem jasną gwiazdą Elnath (1.6ᵐ) na styku Byka i Woźnicy - warto popatrzeć! 27 lutego nasz satelita (84%) dołącza (7°) do Jowisza (-2.4ᵐ) oraz Bliźniąt: Polluksa (1.1ᵐ) i Kastora (1.9ᵐ) ok. 19:00. Dla ciekawostki warto dodać, że w ostatni wieczór miesiąca (28.02.) Księżyc (82%) jest bliziutko (0.4°) gromady otwartej M44 (Żłóbek), ale silny blask Srebrnego Globu praktycznie uniemożliwi zaobserwowanie koniunkcji - chyba, że użyjemy sprzętu optycznego. Pogodnego nieba! 

Piotr Majewski 

Reklama