Fotografujemy częściowe zaćmienie Słońca

Niniejszy tekst stanowi uzupełnienie artykułu z ostatniego numeru Uranii - Postępów Astronomii ("Zaćmienie w obiektywie") i poświęcony będzie fotografowaniu częściowego zaćmienia Słońca — a takie przecież będziemy mieć w Polsce.

O układach optycznych, mających zastosowanie w fotografowaniu zaćmień Słońca, pisaliśmy szczegółowo we wspominanym powyżej artykule z poprzedniego numeru. Należy jednak nadmienić, iż w przypadku fotografowania częściowego zaćmienia Słońca inetersuje nas tylko tarcza słoneczna (korony słonecznej w ogóle nie widać), a zatem wymagane ogniskowe są większe. Praktycznym minimum jest 1000 mm, natomiast optymalną ogniskową jest 2000–2200 mm. Dłuższe ogniskowe dają tak duży obraz tarczy słonecznej na negatywie, że jej obraz nie mieści się w całości. Stąd praktycznie nie stosuje się ogniskowych powyżej 2200 mm w fotografowaniu całej tarczy Słońca lub Księżyca.

Dysponowanie układem optycznym o odpowiedniej ogniskowej to jedna sprawa, druga to osłabienie światła słonecznego. W przyrodzie naturalnym filtrem jest ziemska atmosfera. Działanie tego „filtru” widać doskonale na przykładzie Słońca. W południe, kiedy Słońce świeci najmocniej, światło przechodzi przez stosunkowo niewielkie warstwy atmosfery, co powoduje, że tarcza jest bardzo jasna (nigdy nie próbujmy patrzeć „gołym okiem” na Słońce w południe!). Wieczorem (lub o świcie), gdy Słońce jest nisko nad horyzontem, światło słoneczne przechodzi przez grube warstwy atmosfery, co powoduje osłabienie blasku tarczy słonecznej na tyle silne, że można podziwiać „gołym okiem” zachody (bądź wschody) Słońca. Tegoroczne zaćmienie będzie przebiegało na dużych wysokościach nad horyzontem, stąd osłabienie przez atmosferę ziemską będzie znikome (maksymalna faza nastąpi kilka–kilkanaście minut przed trzynastą).

Zatem w celu osłabienia blasku tarczy słonecznej niezbędne będzie użycie filtrów.

Jak silnych? Jak najsilniejszych. Mówiąc o sile filtru mamy na myśli krotność osłabienia światła. Ta krotność jest podawana na obudowie filtru, (np. , ). Wiele osób, chcąc osłabić światło Słońca, stosuje kilka (do 5) filtrów, co ujemnie wpływa na ostrość i kontrast obrazów. Osobiście nie polecałbym stosowania więcej niż dwóch filtrów. Obiektywy fotograficzne o budowie soczewkowej do regulacji ilości przechodzącego przez nie światła posiadają wbudowaną przesłonę. Jednak obiektywy o ogniskowych 1000 mm i dłuższych budowane są najczęściej jako konstrukcje lustrzane, a takie przesłony nie mają. Oczywiście istnieją obiektywy soczewkowe o ogniskowych 1000 mm, ale mają one jednak poważną niedogodność — cenę (powyżej 50 000 złotych!).

Do osłabienia światła słonecznego można użyć również dwóch filtrów polaryzacyjnych. Odpowiednio je ustawiając względem siebie, można uzyskać nawet 30-krotne ściemnienie obrazu. Innym rozwiązaniem jest użycie filtru spawalniczego, który wystarczająco silnie osłabia blask tarczy słonecznej. Jednak należy pamiętać o zmniejszeniu otworu wejściowego, gdyż filtry takie mocno się nagrzewają, co może prowadzić do pęknięcia filtru. Dobrym rozwiązaniem są specjalne filtry słoneczne, jednak wciąż są trudno dostępne.

Generalnie można osłabić jasność tworzonego na negatywie obrazu przez zmniejszenie otworu wejściowego, jednak odbywa się to kosztem zdolności rozdzielczej układu optycznego. Osobiście polecałbym zachowanie wielkości otworu wejściowego i zmniejszanie ilości światła za pomocą filtrów. Abyśmy mogli fotografować nie martwiąc się, że nasze zdjęcia będą prześwietlone, nasz układ optyczny powinien posiadać światłosiłę nie większą niż 100. Najlepiej około 250–500.

Czasy ekspozycji powinny być jak najkrótsze, tzn. 1/500, 1/1000 sekundy. Dobrze, jeśli nasz aparat posiada pomiar światła TTL, to znaczy, jeśli mierzy światło dochodzące do kliszy (przechodzące przez obiektyw). W takim przypadku zmniejszamy światłosiłę w takim stopniu, w jakim wymaga tego wbudowany światłomierz. Jeśli nasz aparat nie posiada pomiaru światła TTL, odpowiedni czas ekspozycji dobieramy eksperymentalnie.

Jeśli chodzi o filmy, to polecam negatywy, gdyż charakteryzują się większa tolerancją na błędy naświetlania aniżeli pozytywy (slajdy). Czułość filmu powinna być jak najmniejsza, tzn. nie większa niż 100 ASA. Najlepsze rezultaty uzyskamy na filmach o czułości 25 i 50 ASA.

Na zakończenie warto podkreślić, że istotny wpływ na końcowy efekt ma stabilność naszego montażu (statywu), warto zatem poświęcić trochę czasu na ich odpowiednie wyważenie.

Życzę wszystkim Czytelnikom naszego pisma słonecznej pogody, niezapomnianych wrażeń i ostrych, nie prześwietlonych zdjęć!

Wiesław Skórzyński
(Źródło: „Urania — PA” nr 4/1999)