Niespodziewane ostatnie zdjęcie z Rosetty

Mimo, że misja Rosetta-Philae dobiegła końca już ponad rok temu, analiza danych przesłanych przez sondę trwa nadal i co jakiś czas odsłania przed nami kolejne niespodzianki. Tak stało się i tym razem. Niedługo po kontrolowanym zderzeniu Rosetty z kometą 67P/Czuriumow-Gierasimienko 30 września 2016 r., ESA opbulikowała ostatnie zdjęcie, jakie udało się wykonać sondzie przed osiągnięciem kometarnego gruntu.

Przedostatnie zdjęcie z Rosetty. Ostatnie, jakie w całości zostało przetransmitowane na Ziemię. Źródło: ESA

Początkowo uznano, że ujęcie pokazuje powierzchnię jądra 67P z wysokości 51 m, opierając wyliczenia jedynie na przewidywanym czasie zderzenia sondy. Skala zdjęcia to około 2 mm/piksel i obejmuje ono obszar o szerokości 96 m. Dzięki uzupełnieniu zasobu danych o nowe informacje i szczegółową rekonstrukcję ostatnich chwil życia sondy, najdokładniejszym szacunkiem wysokości, z jakiej wykonana została fotografia jest wartość pomiędzy 23.3–26.2 m, o czym ESA poinformowała dopiero we wrześniu br. Jednak to nie koniec niespodzianek.

W tym samym czasie europejska agencja potwierdziła, że powyższe zdjęcie nie było ostatnim, jakie udało się wykonać Rosettcie tuż przed przyziemieniem. Pośród katalogów z danymi telemetrycznymi odnaleziono plik, który wcześniej nie został zidentyfikowany jako obraz przez automatyczny program do tego służący. Dopiero rekonstrukcja ostatnich chwil sondy pozwoliła dotrzeć do przeoczonych danych. Zwykle obrazy wykonane z pokładu sondy mają rozmiary 23 048 bajtów, jednak w przypadku nowoodkrytego ostatniego zdjęcia transmisja została zakłócona i na Ziemię dotarła nieco ponad połowa danych - 12 228 bajtów. Pliki graficzne były przesyłane raczej warstwa po warstwie niżeli piksel po pikselu, dlatego zachowany został pełny rozmiar zdjęcia, jednak znaczna część detali została utracona wraz z niepełną liczbą dostępnych warstw. Oznacza to dużo większą kompresję zdjęcia, na którym niektóre szczegóły są bardziej zamazane niż na pełnowartościowych ujęciach Rosetty - zazwyczaj współczynnik kompresji wynosi 1:20, jednak w przypadku posiadania tylko 53% danych, musimy zadowolić się obrazem skompresowanym w stosunku 1:38. 

Zrekonstruowane ostatnie zdjęcie z Rosetty. Źródło: ESA

Kamera nie była zaprojektowania do wykonywania fotografii poniżej kilkuset metrów nad powierzchnią komety, jednak obserwacje kontrolowanego zderzenia były możliwe dzięki specjalniej konfiguracji optyki. Na czas ostatnich chwil sondy usunięto z toru optycznego kamery kolorowy filtr, umożliwiający uzyskanie dobrej jakości obrazu powyżej 300 m, jednak nieskuteczny na bliższe odległości. Bez niego ostry obraz był możliwy nawet z wysokości 15 m. Jak widać na zrekonstruowanym ostatnim zdjęciu z Rosetty, zbliżenie do wysokości 15 m znacznie poprawiło ostrość poszczególnych detali, czego rezultatem była fotografia wykonana na wysokości rzędu 17.9–21.0 m, której rozdzielczość odpowiada 1 metrowi kwadratowemu powierzchni komety.  

To tylko jedna z wielu niespodzianek, jakie wciąż kryją dane otrzymane w ramach misji Rosetta-Philae. Wiele z nich odkryjemy dla Was w końcoworocznym numerze dwumiesięcznika Urania - Postępy Astronomii (6/2017). Sprawdzimy, jak bardzo zmienił się nasz stan wiedzy o kometach w rok po zakończeniu przełomowej kometarnej misji. Miłośnikom nocnego nieba z całą pewnością przypadnie do gustu specjalny dodatek - astronomiczny kalendarz na rok 2018. Zanim jednak oddamy w Wasze ręce ostatni numer, już teraz zachęcamy do zakupienia bieżącego wydania. 

 

Zdjęcie na górze strony: wizualizacja miejsca kontrolowanego uderzenia Rosetty w powierzchnię komety. Źródło: ESA

Więcej: