Rosetta odsłoniła brakujący element w zrozumieniu procesu formowania planet

Europejska misja kosmiczna Rosetta, w czasie której po raz pierwszy w historii lądownik osiadł na powierzchni komety, przyczyniła się do uzyskania brakujących informacji w naszej wiedzy o powstawaniu planet.

Artykuł na ten temat został opublikowany niedawno w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Międzynarodowy zespół badawczy koordynowany przez niemieckich naukowców przeanalizował archiwalne dane dostarczone przez sondę Rosetta w czasie trwania misji, której głównym celem była kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Analiza miała odpowiedzieć na pytanie o sposób, w jaki doszło do powstania tego obiektu 4,5 miliarda lat temu. Sformułowanie tezy podpartej obserwacjami rozwiałoby także wiele wątpliwości w obecnie przyjmowanych modelach powstania Układu Słonecznego. A komety stanowią doskonałe „kosmiczne laboratorium”, ponieważ zbudowane są z nienaruszonej, pierwotnej materii tworzącej nasz układ planetarny.  Okazało się, że dzięki wynikom pochodzącym z wielu instrumentów Rosetty i lądownika Philae, jeden z rozważanych modeli formowania obiektów skalistych zyskał sporą przewagę. Kometa Czuriumow-Gierasimienko składa się z małych kamyczków wielkości rzędu milimetrów do kilku centymetrów. W młodym Układzie Słonecznym takich drobinek z pewnością nie brakowało. W pewnych miejscach zagęszczenia tej materii były na tyle duże, że doprowadzały do ich grawitacyjnego zapadania, tworząc większe, spójne obiekty skaliste. Zaproponowany mechanizm jest brakującym elementem pomiędzy dawno przyjętym modelem powstawania skalistych drobinek z łączenia pojedynczych cząstek pyłu i lodu a grawitacyjną przemianą planetozymali w planety, nad czym od lat trwała dyskusja w środowisku naukowym. Dzięki stosunkowo niewielkiej masie komety 67P, udało się zaobserwować zachowane do dnia dzisiejszego drobinki, z których 4,5 miliarda lat temu powstawały skaliste ciała Układu Słonecznego. Model ten wyjaśnia również niektóre własności samej komety Czuriumow-Gierasimienko, jak choćby jej niezwykle duża porowatość i wielkość emisji gazu z jej jądra.

To tylko jedna z wielu niespodzianek, jakie wciąż kryją dane otrzymane w ramach misji Rosetta-Philae. Wiele z nich odkryjemy dla Was w końcoworocznym numerze dwumiesięcznika Urania - Postępy Astronomii (6/2017). Sprawdzimy, jak bardzo zmienił się nasz stan wiedzy o kometach w rok po zakończeniu przełomowej kometarnej misji. Miłośnikom nocnego nieba z całą pewnością przypadnie do gustu specjalny dodatek - astronomiczny kalendarz na rok 2018. Zanim jednak oddamy w Wasze ręce ostatni numer, już teraz zachęcamy do zakupienia bieżącego wydania. 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

 

Ilustracja do artykułu: wizja artystyczna akrecji cząstek tworzących planetozymale. Źródło: www.astroyciencia.com